Politics

Andrzej Poczobut drczony przez reim ukaszenki. Dziennikarz by przetrzymywany w celi przeznaczonej dla winiw skazanych na mier


Nasz redakcyjny kolega, członek niezależnego Związku Polaków na Białorusi został zaaresztowany 25 marca 2021 r. w swoim własnym domu. Jego sprawa jest odraczana, wciąż nieznane są wszystkie zarzuty, jakie Andrzejowi stawia białoruska prokuratura, a areszt został w lutym po raz kolejny przedłużony o kolejne trzy miesiące.

W tym czasie, po roku od zatrzymania, z więzienia została zwolniona ostatnia więziona wspólnie z Andrzejem prezeska Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys. Kobieta nie wyjechała jednak do Polski, nie odzyskała też pełnej wolności, bo osadzono ją w areszcie domowym. Jej zwolnienie z więzienia Żodzino zbiegło się z informacją przekazaną „Wyborczej” przez Oksanę Poczobut, żonę Andrzeja, z której wynikało, że dziennikarz po raz kolejny został odcięty od jakichkolwiek informacji ze świata zewnętrznego. Cenzura nie przepuszczała do niego listów nawet od najbliższych.

Tego rodzaju sytuacje powtarzały się też w przeszłości. W zeszłym roku, kiedy Andrzej zachorował na COVID-19, administracja więzienia przez miesiąc nie przekazywała mu listów od rodziny ani nie wysyłała tych pisanych przez niego. Jak się okazuje, milczenie Andrzeja było w przeszłości spowodowane też innymi okolicznościami.

Poczobut w korytarzu śmierci

Więzień, który spędził pewien czas z Andrzejem w tej samej celi, przekazał w poniedziałek „Rzeczpospolitej”, że od 14 kwietnia do 17 maja 2021 r. Andrzej, wtedy jeszcze osadzony w areszcie śledczym Wołodarka, przetrzymywany był w celi przeznaczonej dla więźniów skazanych na karę śmierci. „To tzw. korytarz śmierci, za ścianą w następnej celi był skazaniec, który miał zostać zastrzelony” – mówił “Rzeczpospolitej” anonimowy informator.

Zdaniem przedstawicieli niezależnego Związku Polaków na Białorusi władze prawdopodobnie w ten sposób chciały zmusić Poczobuta do przyjęcia oferowanych warunków i opuszczenia kraju. Dziennikarz wielokrotnie odrzucał ofertę zwolnienia w zamian za prośbę o ułaskawienie.

Na razie oficjalnie wiadomo, że Andrzej, podobnie jak i pozostali czołowi działacze mniejszości polskiej na Białorusi, jest oskarżany przez białoruską prokuraturę o „podżeganie do nienawiści” i „rehabilitację nazizmu”. Na podstawie tych zarzutów grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności. Biełsat zwraca uwagę, że prokuratura Białorusi w dowodach sprawy Andrzeja zgromadziła także wywiady, których Poczobut udzielił w ciągu ostatnich lat polskim mediom, oraz cztery artykuły opublikowane na łamach “Wyborczej”. Nie wiadomo dokładnie, o które konkretnie treści chodzi.

Poczobut nie będzie prosił o ułaskawienie 

Oksana Poczobut dwa tygodnie temu informowała „Wyborczą”, że od dłuższego czasu nie otrzymuje listów od Andrzeja, mimo że wie, iż pisze on codziennie. Niedawno się to zmieniło, cenzura znów zaczęła przepuszczać listy od najbliższych.

„Andrzej bardzo się cieszy, że poza nim żaden z działaczy Związku Polaków na Białorusi nie jest już za kratkami, że w tej sytuacji poczuje spokój. Pisze, że nie zmienia swoich poglądów i nie będzie prosił o ułaskawienie. Napisał również, że pomimo złej pogody na zewnątrz pozostaje w bojowym nastroju. Wysyła pozdrowienia do wszystkich, którzy martwią się o jego los. Poprosił, aby się nie martwić, ponieważ jest niewinny i w żaden sposób nie złamał prawa” – relacjonowała.





Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.