Politics

Bruce Willis zakończył karierę. Czym jest afazja? – Społeczeństwo




W jakich okolicznościach się ją diagnozuje?


Dziecko odbiega zdecydowanie od rówieśników jeśli chodzi o rozwój mowy.



To znaczy?


Na przykład trzylatek, który nie mówi. Czasem nie potrafi nawet powiedzieć słowa „mama”. Można to zignorować, bo wciąż pokutuje przekonanie, że dzieciom do trzeciego roku życia warto dać czas na „rozgadanie”. Przez to bywa, że diagnozę stawia się bardzo późno.



A u dorosłych?


Z dorosłymi jest inaczej. Dorosły traci mowę. Najczęściej w wyniku wypadku, udaru, wylewu. Dziecko mowy nie nabywa i często trudno z całą pewnością stwierdzić z jakiego powodu. Czy coś się stało w okresie płodowym, we wczesnym niemowlęctwie, podczas porodu?



Czy dziecko z afazją może zacząć zupełnie normalnie mówić?


W miarę normalnie. Raczej nie ma co liczyć na całkowity sukces. Są problemy z nabywaniem nowego słownictwa, z płynnością wypowiedzi. Afatycy często nie rozumieją dłuższych wypowiedzi, nie rozumieją czytanego tekstu. Mój syn skończył w tym roku osiemnaście lat, jest w terapii od trzeciego roku życia. Myślę, że zawsze będzie miał pewne problemy. Nie rozumie znaczenia niektórych słów. Mówi nieskładnie, czasem trudno jest się zorientować, o co mu chodzi. On lubi mówić i mówi bardzo dużo, tylko, że chaotycznie. Wie, o czym chce powiedzieć, ale czasem ktoś, kto z nim rozmawia musi mu zadawać pytania pomocnicze.



Na przykład?


Gdyby mój syn chciał panu coś opowiedzieć, to mówiłby tak, jakby zakładał, że pan już coś o tej historii wie, zna konteksty, wydarzenia.



Jakbyśmy byli starymi znajomymi i sporo o sobie wiedzieli?


Coś w tym rodzaju.



A jak ja nie rozumiem?


To go pan dopytuje, a on się wkurza.



Jakie były pierwsze sygnały?


Gdzieś do pierwszego roku życia sprawiał wrażenie, że komunikuje się prawidłowo, jak inne dzieci. Potem przestałam widzieć postępy. Kiedy skończył dwa lata, poszłam z nim do pediatry i powiedziałam, że się martwię. „To jest chłopiec, chłopcy zaczynają mówić później. Proszę go wysłać do przedszkola, to się rozgada”. To było kilkanaście lat temu, w tamtym czasie rodzicom dzieci z afazją często mówiono, że nie ma się czym martwić, bo jeszcze mają czas, żeby się rozgadać. Mój syn się nie rozgadał. Poszedł na terapię neurologopedyczną. Miał wtedy trzy lata, mówił tylko osiem głosek.



To było trudne?


On jest ekstrawertykiem, jest bardzo uspołeczniony. W przedszkolu komunikował się pozawerbalnie, jak czegoś chciał, to pokazywał. Nie izolował się, co robi wiele dzieci z afazją. Przez to wycofanie w późniejszym okresie afazja bywa mylona z autyzmem. Trudne były próby zidentyfikowania problemu. Co on właściwie ma? W Polsce brakuje standardów diagnostycznych, nie wspominając o neuropsychologach, których jest po prostu za mało. Dość powszechne jest, że rodzice dziecka z afazją przechodzą przez wiele różnych diagnoz: od niepełnosprawności intelektualnej po problemy ze słuchem. Mój syn dość dobrze funkcjonował społecznie, do tego był nadruchliwy, nadpobudliwy, miał problemy z koncentracją. Dziś wiem, że to był taki jego płaszczyk, żeby się obronić. Bo nie rozumiał, co się do niego mówi. W którymś momencie zdiagnozowano u niego – błędnie – ADHD. Ale wciąż mi nie dawała spokoju ta jego mowa. Psychiatra mi powiedział, że on tak dziwnie mówi, bo jest nadpobudliwy. Spieszy mu się.


Chodził do publicznego przedszkola, wtedy nie miał jeszcze żadnej diagnozy, nie miał orzeczenia ani nauczyciela wspomagającego. Miał tylko opinię, w której było napisane, że ma opóźniony rozwój mowy, nadpobudliwość i problemy z koncentracją. Poszedł do pierwszej klasy mając osiem lat, w drugiej klasie zasugerowano afazję. Dopiero do czwartej klasy poszedł już jako uczeń z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Wtedy też trafił do szkoły integracyjnej.



Jakie on napotyka trudności? Dogaduje się z rówieśnikami?


Przez to jak mówi, jak się komunikuje, bywa postrzegany jako „dziwny”. Ale ma grupę znajomych, jest przez nich rozumiany. Czuje się wśród nich dość pewnie. On jest niestandardowy, jest mocno ekstrawertyczny, bardzo wysoko mu wychodzą w badaniach umiejętności społeczne, stosunkowo łatwo mu się przystosować.



Państwo powinno coś zrobić, żeby jakoś ułatwić życie afatykom i ich rodzinom?


Powinno się robić obowiązkowe badania mowy dzieci. Tak samo, jak robi się badania słuchu. Wtedy można szybciej wyłapywać ewentualne zaburzenia, szybciej poddać dziecko terapii, a przez to zwiększyć jego szanse, żeby miarę sprawnie funkcjonowało. Wciąż pokutuje wiele stereotypów na temat rozwoju dzieci. Sztandarowy przykład to to słynne „on się jeszcze rozgada”. Może się rozgada, a może nie. No i dostęp do terapii – niestety dużo zależy od zasobności portfela rodzica. Na terapię na NFZ nie każdy się dostanie, a nawet jeśli, to ona może się odbywać na przykład raz na dwa tygodnie. Raz na dwa tygodnie to jest nic. Nie każdego stać na prywatną terapię.


Czytaj też: Milion dzieci gotowych, by umrzeć za Putina. W Rosji przygotowuje się do tego już ośmiolatki



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close