Politics

Co dalej z ustawą Hoca? Kaczyński podobno kazał napisać ją na nowo – Polityka



Jak wynika z naszych rozmów z politykami PiS, prezes nie pokazał żadnego projektu liderom opozycji, bo po prostu jeszcze go nie było. Został stworzony dosłownie w kilka godzin. I oczywiście błyskawicznie trafił do Sejmu. Problem polega na tym, że nie wiadomo, dokąd trafił.


– Właśnie przed chwileczką ten projekt wpłynął. Za chwileczkę damy to do BAS-u (Biuro Analiz Sejmowych — przypis redakcji) oraz BL-u (Biuro Legislacyjne) i postaramy się to na tym posiedzeniu, tak szybko, jak to jest możliwe, ten projekt przeprocedować i uchwalić — poinformowała o godzinie 10:30 na sali plenarnej marszałek Elżbieta Witek.



Gdzie jest projekt Hoca?


I zaczęły się wielkie poszukiwania. Normalna procedura jest taka — projekt trafia do laski marszałkowskiej, dostaje numer druku, idzie do sejmowych legislatorów, a potem rusza sejmowa machina. I czytanie, komisja, II czytanie i głosowanie. Tutaj jednak coś poszło zupełnie inaczej.


Jak? W lasce marszałkowskiej projekt się nie znalazł, a przynajmniej nie było po nim śladu. Nie dostał też numeru druku. Pytany o jego losy szef komisji zdrowia, poseł PiS, Tomasz Latos bezradnie rozkładał ręce i próbował wybrnąć z sytuacji, twierdząc, że na razie nie czas się tym zajmować.


– Ja myślę, że dopóki nie ma numeru druku, to wydaje mi się, że to nie jest moment, żeby oficjalnie o dokumencie rozmawiać. To nie chodzi o kontrowersje, tylko jeżeli będzie jakaś korekta, to będą określone zmiany na tym etapie. Naprawdę, odrobinę cierpliwości – namawiał poseł Latos dziennikarzy i posłów opozycji.


A posłowie i biura legislacyjne partii czekają. Wszyscy chcą przynajmniej przeczytać projekt, bo przecież w tym tempie o żadnej analizie mowy być nie może.


Czytaj również: Kaczyński zjawił się na spotkaniu z opozycją. I przedstawił najbardziej absurdalny pomysł od początku pandemii


Nikt nie wie, co jest w ustawie, bo z wywodów prezesa nie dało się specjalnie wiele wywnioskować. Posłowie opozycji podejrzewają, że ustawa trafiła najpierw do sejmowych prawników z bardzo prostego powodu — trzeba ją po prostu napisać od początku.


– To musi być wyjątkowy bubel — słyszymy — skoro nie chcą jej nikomu pokazać. Nie wiadomo nawet, czy to ma być pilny projekt rządowy, czy poselski. Widać RzCL (Rządowe Centrum Legislacji — przyp. red.) nie podjął się poprawek, to trzeba było to wrzucić do Sejmu.



Czym jest ustawa Hoca?


Ustawa Hoca to jeden z najdziwniejszych PiS-owskich projektów. Najpierw była ustawą przygotowywaną przez ministra Niedzielskiego, który zapewniał, że ma poparcie całego rządu. Rzecznik rządu Piotr Müller kilkukrotnie zapowiadał, że ustawa lada chwila znajdzie się w pracach rządu, ale jakoś do tego nie dochodziło.


W końcu okazało się, że w PiS nie ma poparcia dla pomysłów ministra zdrowia i trzeba projekt złożyć jako poselski. Poseł Czesław Hoc, jako lekarz, został wylosowany na autora projektu i zapewniał, że już za moment projekt będzie procedowany i zostanie przyjęty. Jednak najpierw miał spory problem ze znalezieniem 15 odważnych posłów PiS, którzy by się pod nim podpisali. Niektórzy posłowie wycofywali nawet już te podpisy, które wcześniej złożyli. To było prawie 3 miesiące temu. I tak ustawa leżała sobie w komisji, nie mogąc doczekać się ostatecznego głosowania.


Skąd ten pośpiech i całe zamieszanie z ustawą? Sprawę należy łączyć z dwoma innymi wydarzeniami na pozór kompletnie bez związku. W dwóch bardzo ważnych dla PiS głosowaniach głosy na sali rozkładały się dokładnie po równo: 230 do 230. Po pierwsze, chodzi o powołanie komisji śledczej ws. Pegasusa i immunitet Mariana Banasia. Na posiedzeniu klubu PiS marszałek Elżbieta Witek miała wprost powiedzieć, że nie ma większości. A nie ma jej także dlatego, że frakcja antyszczepionkowców w partii postanowiła znowu zaszachować prezesa. Poprzednio wyciągnęli największe działa przy uchwalaniu budżetu i zagrozili wstrzymaniem się od głosu, co mogło sprawić, że budżet nie zostanie uchwalony. Teraz zrobili dokładnie to samo.


Jeśli ustawa Hoca nie zostanie wycofana i zamieniona na coś do przyjęcia dla nich i ich wyborców antyszczepionkowi posłowie wyjmą karty do głosowania. Nie muszą tego robić nawet wszyscy. Wystarczy 2,3,4 posłów, którzy nagle się rozchorują i PiS będzie miało i komisję śledczą oraz Mariana Banasia z immunitetem. Stąd pośpiech w zmienianiu ustawy, która w Sejmie leży od listopada a omawiana publicznie jest od czerwca. PiS po prostu musi zabiegać o każdy głos, a grupa przeciwników obostrzeń covidowych jest w tej chwili jedną z najsilniejszych frakcji w partii.


Czytaj również: Kukiz nagle zmienia front w sprawie komisji śledczej. Jeszcze 24 godziny temu mówił co innego



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.