Sports

Czerczesow okry³ siê hañb±. Legio Warszawa, czas na twój ruch. “Powinni zrobiæ wszystko” Pi³ka no¿na


Chociaż Stanisław Czerczesow nie pracuje w Warszawie od blisko sześciu lat, to jeszcze do wtorkowego poranka większość kibiców Legii na pewno wspominała go dobrze. A może nawet bardzo dobrze. Rosjanin w stolicy został zapamiętany nie tylko jako tymczasowy trener, który z powodzeniem wypełnił misję ratowania stulecia klubu, zdobywając w 2016 roku mistrzostwo i Puchar Polski.

Czerczesow w Warszawie był kimś więcej. Był jowialnym panem z dalekiego wschodu, który wzbudzał nie tylko uśmiech, ale też – a może przede wszystkim – szacunek. W Legii do dziś pamiętają, jak straszył zawodników ciężkim, zimowym obozem, w trakcie którego nie dotkną piłki. No, chyba że lekarskiej. Albo jak pomocnik Mateusz Szwoch usłyszał od Rosjanina, że z powodu ciągłych problemów ze zdrowiem, będzie grał u niego co najwyżej na skrzypcach.

Czerczesow był mistrzem w medialnych grach i wskazywaniu piłkarzom miejsca w szeregu, ale w Legii – w środowisku kibiców, ale i w samym klubie – kochali go też za to, że mocno identyfikował się z klubem jeszcze długo po rozstaniu z nim. Rosjanin lubił paradować z legijną smyczą na szyi, przy każdej możliwej okazji pozdrawiał kibiców i pokazywał im “elki”.

Tomasz FrankowskiFrankowski komentuje jedno z powołań Michniewicza. “Ma wobec niego większe plany”

Dzisiaj jednak mistrzowie Polski powinni zrobić wszystko, by od Czerczesowa się odciąć. Bo Rosjanin to nie tylko trener, ale też kumpel Władimira Putina, którego publicznie wsparł we wtorkowy poranek.

Legia powinna odciąć się od Czerczesowa

Czerczesow nie widział nic złego w podpisaniu się pod listem, który związek piłkarskich weteranów z Rosji skierował do FIFA. Wynika z niego, że Rosjanie wciąż nie rozumieją, dlaczego ich drużyny i reprezentacja zostały wykluczone z rozgrywek międzynarodowych.

“Nie rozumiemy i nie akceptujemy tej decyzji. Wiemy, że kiedy ją podejmowaliście, kierowały wami wydarzenia w Ukrainie. Ale nie rozumiemy, jak wykluczenie Rosji ze wszystkich międzynarodowych piłkarskich rozgrywek może pomóc w rozstrzygnięciu geopolitycznej sytuacji. Przeciwnie, taka decyzja prowadzi tylko do podziału w globalnej piłkarskiej społeczności” – napisano w liście.

Do Czerczesowa można było mieć w ostatnich dniach pretensje, że nie zabrał głosu w sprawie wojny w Ukrainie. Można było jedynie domniemywać, że kumpel Putina stoi w sporym rozkroku. Z jednej strony słynne telefony do i od najważniejszej osoby w państwie, przymiarki do przyszłości w parlamencie, autografy i ogrzewanie się w putinowskim “blasku” przy okazji poprzedniego mundialu, podczas którego były selekcjonerem rosyjskiej reprezentacji. Z drugiej krytyka i brak zgody na wojskową agresję ze strony Zachodu, w tym Polski, w której Czerczesow czuł się dobrze. 

Old Trafford, stadion Manchesteru UnitedLegendarny stadion zostanie wyburzony? Ten pomysł ma jedną poważną wadę

Podpisując się pod listem piłkarskich weteranów z Rosji były trener Legii jasno się określił i wybrał swoją drogę. I w tym momencie Czerczesow w niczym nie różni się od pozostałych kumpli Putina, którzy podczas bestialskiego ataku na Ukrainę poklepują go po plecach. Dla mistrzów Polski to ostatni dzwonek do działania.

Trudno oczekiwać, by Legia poszła w ślady ukraińskiej federacji, która całkowicie wymazała ze swojej historii legendę tamtejszego futbolu – Anatolija Tymoszczuka, który pracując w rosyjskim Zenicie Sankt Petersburg nie potępił działań Putina. Warszawski klub nie może powiedzieć, że Czerczesow nie zdobył dwóch trofeów w najważniejszym roku w historii, tworząc podwaliny pod awans do Ligi Mistrzów. Ale może zrobić coś innego.

Być może odpowiednim ruchem byłby komunikat, w którym Legia stanowczo odetnie się od opinii swojego byłego trenera? Rozsądnym ruchem byłoby też usunięcie zdjęcia Czerczesowa, które wisi w korytarzu prowadzącym na murawę wśród wszystkich trenerów, którzy zdobywali z Legią mistrzostwo Polski. To swoista Galeria Sław, a Rosjanin właśnie okrył się niesławą.

Ktoś może powiedzieć, że to tylko puste gesty. Ale to nie byłoby prawdą. Tu chodzi o coś więcej. O solidarność z Ukrainą i jedność, jaką w obliczu wojny prezentuje świat sportu. Legia, która już Ukrainę wsparła, może zrobić to raz jeszcze. Choć symbolicznie, to bardzo mocno i wyraźnie.



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close