Politics

Konferencja NIK ws. ataków Pegasusem – Polityka



Skala domniemanego ataku zaskoczyła nawet parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, a NIK zapowiedział na poniedziałek konferencję prasową.


– Sprawa wygląda poważnie – przyznawał w zeszłym tygodniu w rozmowie z „Newsweekiem” rzecznik Izby Łukasz Pawelski. I obiecywał, że w poniedziałek kontrolerzy „odniosą się do zagadnienia”.



NIK: „Nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza”


Konferencja NIK okazała się jednak kapiszonem. Obecni na niej przedstawiciele unikali jak ognia jednoznacznego potwierdzenia, że doszło do ataku. Dodali też, że chociaż zaobserwowali „anomalię” w sieci, do której podłączone były urządzenia, nie dysponują twardymi dowodami na to, że był to właśnie Pegasus.


– Na chwilę obecną nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza – mówił obecny jedynie za pośrednictwem mikrofonu „ekspert zewnętrzny” NIK, który „pragnął zachować anonimowość” i nie pokazał nawet twarzy. – Dane do tej pory zebrane wskazują na anomalie, których hipotezą roboczą jest użycie tego typu oprogramowania.


Na pytanie, kto mógł dokonać rzekomego ataku, ekspert odpowiedział: – Przypisanie cyberataków konkretnym instytucjom, osobom, jest jednym z najtrudniejszych aspektów informatyki śledczej, więc na tym etapie nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć, co nie jest jedną spekulacją.


Czytaj też: Lider AgroUnii: Kukiz wiedział, że jestem inwigilowany


Przyciśnięci przez dziennikarzy przedstawiciele NIK przyznali również, że chociaż „są w kontakcie” z grupą badawczą Citizen Lab z Uniwersytetu Toronto, to „na obecnym etapie nie przekazywali żadnych danych ani urządzeń”.


– Mogę potwierdzić, że współpracujemy, rozmawiamy na bieżąco, konsultujemy nasze hipotezy i czekamy na informacje z Citizen Lab na temat dalszych rozmów – bronił się kierownik wydziału bezpieczeństwa NIK Krzysztof Marczak.


– Czyli do tej pory żadna odpowiedź nie przyszła? – dopytywał Rafał Jarząbek z TVP Info.


– Do tej pory nie mamy informacji, pozwalających na wykluczenie, że za tymi atakami stało wykorzystanie tego oprogramowania – odpowiedział Marczak.



„Piki” w momencie publikacji raportów i posiedzeń NIK


Z konferencji NIK czegoś się jednak dowiedzieliśmy. Marczak przedstawił zestawienie zdarzeń, jakie miały miejsce w infrastrukturze urządzeń mobilnych w Najwyższej Izbie Kontroli.


– Są to wybrane zdarzenia, prowadzące do zewnętrznych serwerów z zawartością potencjalnie niebezpieczną – tłumaczył. I potwierdził, że w od 23 marca 2020 roku do 23 stycznia 2022 roku zaobserwowano „7,3 tys. zdarzeń na 545 urządzeniach mobilnych pracowników NIK”.


– Na dzień dzisiejszy mamy podejrzenia, że były zainfekowane trzy urządzenia osób z najbliższego otoczenia prezesa Mariana Banasia – dodał. – Jednym z tych urządzeń jest telefon doradcy społecznego Jakuba Banasia [syna Mariana Banasia – red.]. Telefon ten zostanie przekazany do laboratorium do dalszej analizy do CitizenLab.


Czytaj też: Pegasus groźniejszy od Rywina. Czy w sprawie szpiegowania w PiS wybuchnie otwarty bunt?


NIK zwróciło również uwagę na harmonogram występowania „anomalii”. Pierwszy pik miał miejsce w czasie, gdy NIK kontrolował wybory korespondencyjne na urząd prezydenta w 2020 r. Kolejny miał miejsce w momencie publikacji wyników dotyczących kontroli w Funduszu Sprawiedliwości. Jak wykazała kontrola, Fundusz stał się kasą, z której Zbigniew Ziobro rozdawał pieniądze podmiotom związanym z władzą i Kościołem.


– Następnie mamy pik w momencie dokonywania istotnych zmian kadrowych w kierownictwie NIK, a także gdy odbywa się posiedzenie Kolegium NIK dot. planu kontroli na 2020 r. – wyliczał rzecznik NIK.


Obecny na konferencji radca prawny Janusz Pawelczyk zapowiedział, że „po zakończeniu weryfikacji” omawianych zdarzeń NIK nie wyklucza zawiadomienia do prokuratury. Najpierw jednak musi ustalić, czy zdarzenia, którym Izba poświęciła swoją konferencję, naprawdę dotyczą Pegasusa.


– Chcemy mieć stuprocentową pewność, że mamy do czynienia z Pegasusem – tłumaczył Pawelczyk.



Senator PiS: „Chciałbym wierzyć, że ktoś nad tym wszystkim panuje”


W piątek RMF FM podawało, że zaskoczeni skalą inwigilacji są nawet politycy Prawa i Sprawiedliwości. Szef senackiego klubu partii Marek Martynowski nie wiedział, jak skomentować doniesienia o użyciu Pegasusa w Najwyższej Izbie Kontroli.


– To rzeczywiście duża liczba. Mam nadzieję, że minister spraw wewnętrznych się wypowie. Chciałbym przynajmniej w to wierzyć, że jednak ktoś nad tym wszystkim panuje – stwierdził.


Czytaj też: Wywiad Kaczyńskiego pokazuje, jak bardzo PiS boi się sprawy Pegasusa


Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego, bagatelizuje doniesienia RMF FM. Na Twitterze napisał, że informacje o inwigilowaniu pracowników NIK to „zupełny odlot”. Później wydał oświadczenie, w którym napisał, że publikacje o ataku Pegasusem na NIK to nieprawdziwe insynuacje. Przy okazji zaatakował Mariana Banasia i byłego prezesa Izby Krzysztofa Kwiatkowskiego.



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close