Sports

Lech Poznań. Kristoffer Velde po transferze z FK Haugesund chce goli i asyst


Kristoffer Velde podpisał umowę z Lechem Poznań do końca 2025 roku. Norweski skrzydłowy w zespole Macieja Skorży z czasem ma zastąpić sprzedanego do VfL Wolfsburg Jakuba Kamińskiego. Kolejorz za transfer z FK Haugesund miał – nieoficjalnie – zapłacić milion euro. – Kristoffer Velde to pracowity piłkarz. Choć może potrzebować trochę czasu w Lechu Poznań, to pod okiem trenera Macieja Skorży powinien się rozwinąć, bo ma duży potencjał – uważa Łukasz Jarosiński, który trenował z norweskim skrzydłowym w FK Haugesund. 

Po przylocie na zgrupowanie Lecha Poznań w Turcji, Kristoffer Velde porozmawiał z klubową telewizją. Maciej Sypuła z Lech TV zapytał go m.in. o jego korzenie, dzieciństwo oraz młodość w Haugesund. 

–  Ze strony taty wszyscy mieszkają w Haugesund i w okolicy. Ale moja mama jest Argentynką, moja babcia mieszka w Argentynie, a wujkowie na Florydzie i w Australii. Dzieli nas spora odległość, więc nie widujemy się zbyt często, ale staramy się utrzymywać na tyle dobry kontakt, na ile to możliwe. Mama i tata poznali się na statku wycieczkowym na Karaibach, oboje na nim pracowali, choć robili co innego. Tak zaczęła się ta historia. Gdy się urodziłem, przez pół roku, może rok, mieszkaliśmy na Florydzie. Potem przez pewien czas żyliśmy w Buenos Aires. Ale to było w dzieciństwie. Do 3-4 roku życia sporo podróżowałem, a do przedszkola i szkoły chodziłem już w Haugesund – opowiada swoją rodzinną historię Kristoffer Velde. 

– Myślę, że jestem dobrym połączeniem obu kultur. Norwegowie są raczej zamknięci w sobie. Trzeba być otwartym na inne kultury, umieć się zaadoptować. Lubię rozmawiać z ludźmi, znam trzy języki, to mi pomaga w drużynie, w Lechu mamy Hiszpanów i Portugalczyków. Z osobami mówiącymi po angielsku mogę rozmawiać w tym języku, z innymi po hiszpańsku – przekonuje norweski skrzydłowy Lecha Poznań. – W temacie piłki większość genów mam chyba jednak argentyńskich, lubię efektowną grę, “joga bonito”, “tiki-taka”. Drybling jest moją najmocniejszą stroną. Przez wiele godzin oglądałem dryblingi takich piłkarzy jak Neymar, Messi, Coutinho. Od kogoś trzeba się tego nauczyć – dodaje Kristoffer Velde.

– W Haugesund znałem wszystkich i wszyscy znają mnie. Będzie mi brakowało rodziny i przyjaciół, ale trzeba iść do przodu, rozwijać się. O to chodzi w życiu. Dla mnie granie przed 5 tys. osób było nudne. Podczas lokalnych derbów, z Vikingiem Stavanger, było 14 tysięcy, na finale pucharu – 27 tys. Mam niewielkie doświadczenie gry przed tłumami, ale postaram się to dźwignąć najlepiej jak umiem – zapewnia Kristoffer Velde w rozmowie z Lech TV.

– Z całym szacunkiem dla Haugesund, bo byliśmy dobrym zespołem, ale nie potrafiliśmy wykorzystać całego naszego potencjału – twierdzi Kristoffer Velde. Jak opowiada, jego poprzedni zespół grał głównie z kontrataku, ale w Lechu Poznań nie będzie miał problemu z przestawieniem się na inny styl gry, na tym mu właśnie zależy. Sam nakładam na siebie dużą presję, będę chciał zaliczać asysty i gole – zapowiada Kristoffer Velde.





Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close