Politics

Narkotyki, dwubiegunówka i matka homofobka. Coming out pisarki Margarity Jaworskiej – Społeczeństwo



Kiedy moja mama usłyszała, że jesteśmy razem, wybuchła awantura. Klaudia nie miała prawa przychodzić do naszego domu. Postawiłam sprawę na ostrzu noża i to ja przestałam przyjeżdżać do mamy. U Klaudii natomiast byłyśmy zawsze mile widziane i nadal tak jest.


Wcześniej czterokrotnie byłam zaręczona z różnymi facetami. Tamte związki były na siłę, nie chciałam być w tych relacjach, ale czułam presję otoczenia. Tkwiłam w nich, po czym uciekałam i zmieniałam miasto.



RELACJE Z MATKĄ


Mama jest homofobką. Kiedy mój przyjaciel gej powiedział jej, że jest innej orientacji, jej reakcja nie była pozytywna, choć próbowała wmawiać wszystkim, że jest inaczej. Ale jeszcze zanim jej to oznajmił, z jej ust padały takie słowa jak: „pedały do gazu”. Później twierdziła, że to tylko żarty, ale ja nie potrafię słuchać takich rzeczy na spokojnie.


Moim zdaniem moja mama ma osobowość narcystyczną. Nigdy nie zgodziła się jednak, by pójść na terapię, więc zostawmy to specjalistom. A myślę, że ci mieliby niezłą zagadkę.



„DWUBIEGUNÓWKA”


To zaczęło się w gimnazjum, nie czułam się dobrze. W moim domu się jednak o tym nie rozmawiało, słyszałam, że sobie wymyślam. Dopiero koleżanka ze studiów stwierdziła, że coś jest ze mną nie tak. Od diagnozy do diagnozy okazało się, że naprawdę coś jest nie w porządku. Plus tego wszystkiego jest taki, że moja narzeczona też jest dwubiegunowa i kiedy ja idę w dół, ona wie, co się ze mną dzieje. Pomaga.


Poszłam na terapię, by zrozumieć, co wydarzyło się w moim życiu. Terapeutka stwierdziła, że nie potrafię rozmawiać, zaczęłam więc pisać. Pisałam pamiętniki i od słowa do słowa moja polonistka powiedziała, że dobrze to brzmi i coś trzeba z tym zrobić. Tak powstała moja książka „Insomnia”.



„PSORKA” GÓRSKA


Moja polonistka jest człowiekiem, który posiada trzecie oko. Patrzy nie tylko w sposób merytoryczny, ale także duchowy. Wiedziała, dlaczego postępuję tak, a nie inaczej.


Dowiedziała się, że jestem wolontariuszką w domu dziecka i zaproponowała mi, abym przyszła do niej na kółko strzeleckie. Byłyśmy bardziej w relacji kumpelskiej niż takiej typowej nauczyciel-uczeń. Ona dała mi coś, czego nigdy nie miałam w rodzinnym domu. W domu nigdy nie usłyszałam, że sobie z czymś poradzę. Wręcz przeciwnie. “Psorka” dawała mi siłę.



UŻYWKI


Miałam dużo wspólnego z narkotykami, ale nigdy nie byłam uzależniona. W szkole średniej miałam jednak spory problem z alkoholem. Nie sposób było się nie domyślić, bo nawet w szkole dolewałam sobie do kawy na wzmocnienie, by wytrzymać. Co było celem? Uspokojenie.


Miałam plan dołączyć do słynnego klubu „27”. Nigdy nie planowałam żyć długo. Nie widziałam sensu, by męczyć się na świecie wśród ludzi, którzy nie myślą o innych, a wyłącznie o sobie i nie potrafią dostrzec drugiego człowieka.



Podcast „Codziennie coming out”


Nie ma jednego coming outu – mówią osoby LGBT. – Codziennie musimy decydować, czy chcemy się outować. Przed taksówkarzem, sprzedawczynią w sklepie, babcią, którą arcybiskup nauczył, że „elgiebety” to tęczowa zaraza. I za każdym razem jest wahanie, czy warto i strach: jaka będzie reakcja? Milczenie, zrozumienie czy niechęć. A może krzyk i agresja? – opowiadają.


Renata Kim ze swoimi gośćmi rozmawiać będzie o tym, jak im się żyje w kraju, gdzie codziennie trzeba upominać się o swoje prawa, bo państwo ich nie gwarantuje. Zaproszeni goście będą musieli zmierzyć się z pytaniami, jak często myślą o wyjeździe z Polski, dlaczego wciąż tego nie robią i jaką cenę płacą za to, że chcą żyć wyoutowani.



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.