Politics

Pedofilia w kościele i jej tuszowanie. Watykan zdecyduje o wydaniu akt w postępowaniu – Opinie



To wręcz niebywałe: powołana przez prawicowy rząd Państwowa Komisja ds. Pedofilii doprasza się w Konferencji Episkopatu Polski o dostęp do dokumentacji z postępowań kanonicznych, których przedmiotem są gwałty polskich księży na polskich dzieciach i okazuje się, że pozwolenie w tej sprawia wydać ma Watykan. Brzmi to groteskowo, ale to fakt i to się dzieje naprawdę.



Watykan zdecyduje o wydaniu akt


Jak wynika z upublicznionych ostatnio przez Katolicką Agencję Informacyjną wytycznych Stolicy Apostolskiej, dotyczących zasad dostępu do dokumentacji z postępowań kanonicznych, sądy i prokuratury występujące o akta księży, którzy krzywdzili nieletnich, powinny prosić Watykan o ich nadesłanie drogą dyplomatyczną. Nie jest powiedziane czy ta spowalniające świeckie postępowania ścieżka prawna przyniesie jakikolwiek efekt, bo o tym, czy wydać akta, arbitralnie zdecyduje Watykan.


Zdecyduje o tym establishment instytucji, która przez wiele lat tolerowała i promowała zbrodniarzy: pedofila i narkomana ojca Marciala Maciela Degollado, którego Jan Paweł II nazywał wychowawcą młodzieży; oraz jurnego kardynała z Austrii Hansa Hermana Groëra, którego polski papież wyciągnął z niebytu, a którego ofiar dziennikarze doliczyli się tysiące. Tej samej instytucji, która transferowała przez dekady tysiące pedofilów z parafii na parafie, którzy trafiali z czystą kartą na nowe łowiska.


Kiedy w grudniu 2019 r. papież Franciszek ogłosił, że zdejmuje „tajemnicę papieską”, która sprawiała, że pokrzywdzeni nie mieli dostępu do dokumentów w sprawach dotyczących ich krzywdzicieli w koloratkach, wydawało się, że dojdzie do przełomu. Za budzącym nadzieję głosem papieża nie poszły jednak zmiany w przepisach, na które obecnie powołuje się Watykan. Zgwałcone dziecko nie jest nawet stroną kościelnego postępowania – stroną jest za to pedofil. Tak to sobie wymyślili kanoniści watykańscy i jakoś nie słychać, żeby papież widział w tym problem.



Od kościoła nie wymagać, co najwyżej poprosić


Jak wynika z informacji Polskiej Agencji Prasowej, Państwowa Komisja zasygnalizowała „potrzebę zwołania posiedzenia Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski w celu wypracowania ostatecznych zasad udostępniania dokumentacji z postępowań kanonicznych”.


A więc organ powołany do zajmowania się ofiarami pedofilii przychodzi do Kościoła jako petent. Niestety, komisja nie posiada żadnych władczych kompetencji i może co najwyżej Kościół prosić o współpracę. Twórca ustawy o komisji zadbał, żeby od kościoła niczego nie dało się wymagać. Trudno się więc dziwić, że Kościół nie traktuje poważnie organu, którym zawiaduje profesor Błażej Kmieciak.


Według komisji, podczas spotkania ustalono, że „KEP zwróci się do właściwych dykasterii Stolicy Apostolskiej z prośbą o odpowiednią wykładnię papieskich przepisów”. „Państwowa Komisja nie otrzymała jednak dotąd informacji w tym zakresie. Wiadomość o opracowaniu Wskazań dotyczących współpracy ze świeckim wymiarem sprawiedliwości pojawiła się w mediach 20 stycznia 2022 r.”.


Postawa Kościoła to jawna pogarda i pycha, której adresatem jest nie tyle Błażej Kmieciak, ale pokrzywdzeni przez księży pedofilów. Jestem jednym z nich. To właśnie taka postawa hierarchów spowodowała, że z kościołem rzymskokatolickim nie chcemy mieć nic wspólnego. Trudno się spełnić religijnie w korporacji pasącej się na ofiarach pedofilów. Bo nieudostępnianie akt postępowań kanonicznych takim właśnie procederem jest. Jako obywatel tego kraju i adwokat nie mogę jednak zrozumieć, jak to się dzieje, że po dokumenty dotyczące gwałtów polskich księży na polskich dzieciach polski prokurator ma pisać do Watykanu.



Interes obywateli czy Watykanu?


Rację ma oczywiście Błażej Kmieciak, który zauważa, że Konferencja Episkopatu Polski, podobnie, jak jej odpowiedniki na terenie np. Francji oraz Portugalii, ma pełne prawo oraz wszelkie możliwości powołania niezależnej komisji, która zbadałaby nie tylko skalę zjawiska, ale także sposób reagowania poszczególnych diecezji oraz przełożonych na przypadki przestępstw wykorzystania seksualnego dzieci przez niektórych duchownych.


To droga donikąd. Groteskowy jest sam pomysł, by sądy i prokuratury prosiły o te dokumenty Watykan.


Na wieść o raporcie dotyczącym nadużyć duchownych w Diecezji Monachijskiej głos w sprawie zabrał niemiecki kanclerz Olaf Scholz. „W rządzie federalnym panuje zgoda, że rozpatrywanie przypadków zorganizowanego wykorzystywania dzieci nie powinno być pozostawiane samym instytucjom”.


Ale to nie wszystko. O pomoc państwa, by rozwiązać problem kościelnej pedofilii, proszą niemieccy biskupi. Między innymi przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, biskup Georg Bätzing, biskup würzburski Franz Jung czy biskup Regensburg Rudolf Voderholzer.


Jeżeli państwo nie widzi tu dla siebie zadania to znaczy, że nie jest państwem działającym w interesie jego obywateli, ale w interesie innego państwa: Watykanu.


Czytaj więcej: Wstrząsający raport o pedofilii. „Kościół stworzył struktury zła, które przyczyniły się do nadużyć seksualnych”



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close