Politics

Przełomowe orzeczenie Trybunału w Strasburgu ws. sędziego SN Włodzimierza Wróbla – Polityka



Izba Dyscyplinarna to „sąd w sądzie”, nowe ciało w Sądzie Najwyższym utworzone przez PiS, mające być „batem” na niepokornych sędziów. Takich jak Wróbel.


W rozmowie z „Newsweekiem” Abram tłumaczy, że orzeczenie jest wyjątkowe, ponieważ Trybunał w Strasburgu nigdy do tej pory nie uciekał się do wydania zabezpieczenia w tego typu sprawach.


– Tzw. środek tymczasowy to nie jest środek, którego się nadmiernie używa – wyjaśnia. – Stosuje się go w sytuacji, kiedy trzeba natychmiast zabezpieczyć interes strony w postępowaniu, bo inaczej groziłaby jej niepowetowana szkoda. Zazwyczaj chodzi o narażenie czyjegoś życia lub zdrowia, np. gdy ktoś ma być w ramach ekstradycji odesłany do kraju, w którym grozi mu śmierć albo tortury.


Dlaczego więc ETPCz w Strasburgu uznał, że tym razem postąpi inaczej? Według Gregorczyk-Abram Trybunał dał się przekonać, że sprawa Wróbla jest ważna nie tylko ze względu na niego samego, ale również ze względu na cały system sądowniczy w Polsce.


– To kolejne, mocne wsparcie polskich sędziów – komentuje prawniczka.



Czym podpadł PiS Włodzimierz Wróbel?


Sędzia Włodzimierz Wróbel to jeden z najgłośniejszych i najpoważniejszych krytyków pisowskich zmian w sądownictwie. To właśnie Wróbel był sędzią sprawozdawcą orzeczenia trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego, które uznały, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem, a jej wszystkie orzeczenia są wadliwe.


W tym samym orzeczeniu SN zakwestionował także legalność neo-sędziów, powołanych z pomocą nowej, zwasalizowanej przez PiS Krajowej Rady Sądownictwa.


Czytaj też: „Duda to mój student. Nie wiem, czy chcę kontynuować ten wątek…”. Wywiad Tomasza Lisa z prof. Włodzimierzem Wróblem


Wróbel głośno krytykował również planowane przez PiS zmiany w sądownictwie, ujawnione przez media w listopadzie tego roku. Gdyby weszły w życie, obecny Sąd Najwyższy skurczyłby się z pięciu izb do dwóch. Znacznie okrojone zostałyby jego kompetencje, a sędziowie musieliby przejść specjalną weryfikację.


– Cała ta procedura jest absurdem – komentował Wróbel. – Nawet nie do końca mi się chce wierzyć, że to są realne pomysły, ale jeśli miałyby się zrealizować, to lepiej od razu ogłosić, że w Polsce nie ma Sądu Najwyższego, tylko komitet partyjny.



Izba Dyscyplinarna i prokuratura ściga Wróbla


Partia nie zapomniała Wróblowi tych zniewag. W maju 2021 pisowska prokuratura złożyła do Izby Dyscyplinarnej SN wniosek o uchylenie immunitetu Wróblowi, oskarżając go o nieumyślne niedopełnienie obowiązków. Według śledczych sędzia SN „doprowadził do bezprawnego pobytu w zakładzie karnym” osoby, w której sprawie orzekał.


Prokuratury nie obchodziło przy tym, że według prezesa Izby Karnej SN – której ta sprawa dotyczy – spawa była już Sądzie Najwyższym badana i „bez wątpienia ustalono”, że winę za nieuprawnione przedłużenie aresztu ponosili pracownicy administracyjni.


Czytaj też: Zafałszowana narracja prezydenta. Duda próbuje rozwiązać problem, do którego stworzenia się przyczynił


– Nazywajmy rzeczy po imieniu. To, co się tutaj dzieje, jest po prostu jawną kpiną z państwa prawa – komentował wówczas ówczesny rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.


Gdy wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu Wróblowi trafił do Izby Dyscyplinarnej, ta zdecydowała o jego odrzuceniu. Prokuratura odwołała się od tego orzeczenia, a wniosek ponownie trafił do Izby Dyscyplinarnej.


Ta miała orzekać w sprawie Wróbla w środę 9 lutego. Gdy Trybunał w Strasburgu wydał swoje orzeczenie, sprawa spadła jednak z wokandy bez podania powodu.



Gregorczyk-Abram: „Sędziowie mają się bać”


Zdaniem Sylwii Gregorczyk-Abram nie należy się mimo to spodziewać, że lojalni wobec partii rządzącej sędziowie odpuszczą krytykom PiS.


– Więc może się też wydarzyć tak, że to zabezpieczenie nie będzie respektowane i Izba Dyscyplinarna będzie wobec naszego klienta dalej podejmować czynności. Wtedy będzie to kolejny materiał na skargę do Trybunału i kolejna zadra w rzekomym dialogu, który rząd czy prezydent rzekomo prowadzi – zapowiada.


Mecenas nie ma wątpliwości, że Wróbel jest na celowniku władzy, ponieważ cieszy się wyjątkowym autorytetem w środowisku i nie boi się pisowskich prokuratorów ani neo-sędziów.


Czytaj też: W sprawie sądów Duda gra z Kaczyńskim w kontrze do Ziobry


Gdy w maju 2020 r. sędziowie Sądu Najwyższego wybierali swojego prezesa, to właśnie Wróbel otrzymał najwięcej głosów. Mimo to stanowisko objęła Małgorzata Manowska, w przeszłości wiceministra w rządzie PiS. Stało się tak dzięki uchwalonemu przez PiS prawu, zgodnie z którym liczba głosów nie ma znaczenia, bo ostatecznego prezesa i tak wybiera prezydent.


– Sędzia Wróbel jest z pewnością autorytetem w Sądzie Najwyższym – mówi Gregorczyk-Abram. – A jak wiemy, to właśnie takie osoby najczęściej się atakuje, po to, żeby zastraszyć innych. „Jeśli mogą zwiesić takiego sędziego, to co dopiero grozi szeregowemu sędziemu w małym mieście” – ktoś może sobie pomyśleć. Chodzi o to, żeby sędziowie się bali.



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close