Politics

Ranking wolności mediów. Polska na najniższym miejscu w historii zestawienia – Polska



Dalszy spadek w ostatnim roku nie dziwi. W 2021 roku Orlen, kontrolowany przez nominata PiS, Daniel Obajtka, wykupił większość prasy regionalnej w Polsce i na czele tytułów postawił bliskich prawicy dziennikarzy. Stan wyjątkowy uniemożliwił mediom pracę w obszarze przy granicy z Białorusią, a po jego zakończeniu ograniczenia w tej kwestii podtrzymała ustawa. Rząd specjalną ustawą próbował wymusić zmianę własnościową TVN, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zwlekała do ostatniej chwili z przedłużeniem koncesji dwóm kanałom tej grupy – TVN24 i TVN 7 – choć nie było ku temu żadnych merytorycznych powodów.



Najgorzej z bezpieczeństwem, wolnością prawną i polityczną


Część z tych działań władzy wymienione jest wprost w raporcie Reporterów bez Granic. Tegoroczny ranking badał kwestię wolności mediów w każdym państwie w pięciu wymiarach: politycznym, prawnym, bezpieczeństwa, społecznym i gospodarczym. Najgorzej Polska wypada w trzech pierwszych obszarach.


Jeśli chodzi o bezpieczeństwo dziennikarzy, zajmujemy dopiero 86 miejsce, przed Liberią, Lesotho i Malawi – choć oczko nad nami znajduje się tak rozwinięta i stabilna demokracja, jak Francja. Raport definiuje bezpieczeństwo jako możliwość gromadzenia i upowszechniania informacji przez dziennikarzy, zgodnie z regułami profesji, bez ryzyka zwolnienia z pracy, naruszenia nietykalności cielesnej, zastraszania. Reporterzy Bez Granic pisząc o bezpieczeństwie pracy dziennikarzy w Polsce zwrócili uwagę na problem skrajnej polaryzacji, skutkującej agresją wobec dziennikarzy oraz na zatrzymania dziennikarzy wykonujących swoją pracę przy granicy z Białorusią.


Niewiele lepiej jest w wymiarze prawnym, gdzie zajmujemy 72 drugie miejsce, w okolicach Grecji, Andory, Gwatemali i Kirgistanu. Powody? Przede wszystkim ograniczenia nałożone na działanie mediów przy granicy z Białorusią, ale także podważanie prawa do ochrony źródeł informacji w niektórych sprawach, oraz fakt, że „znieważanie”, czyli często po prostu wyrazista krytyka, niektórych instytucji zagrożone jest więzieniem.


Można zgadywać, że autorom raportu chodzi tu o art. 212 kodeksu karnego, przewidujący karę nawet roku pozbawienia wolności dla kogoś, kto przy pomocy środków masowego przekazu „pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności”. Liczba osób skazywana z tego paragrafu pod rządami PiS rośnie. Środowiska dziennikarskie, organizacje obrony praw człowieka od dawna domagają się wykreślenie tego zapisu z kodeksu karnego. Bezskutecznie.


Najgorzej wypadamy jednak w wymiarze politycznym, gdzie zostaliśmy sklasyfikowani dopiero w drugiej setce, na 110 miejscu. Między Gwineą Bissau i Somalią nad nami, a Libanem i Etiopią za. Powody tak niskiej klasyfikacji? Raport wskazuje na politykę „repolonizacji” mediów, którą postrzega jako strategię mającą umożliwić politykom rządzącej partii bezpośredni wpływ na linię redakcyjną, zwłaszcza polityczną, niezależnych mediów. Wymienia też wprost zakup mediów lokalnych przez Orlen oraz naciski na grupę TVN.



Weto Dudy nas uratowało?


Możemy tylko spekulować, na którym miejscu w ogólnym rankingu znalazłaby się Polska, gdyby prezydent Duda nie zawetował Lex TVN, a rządowi udało się skutecznie wywłaszczyć grupę Discovery i zmusić ją do sprzedaży TVN albo spółce skarbu państwa albo polskiemu inwestorowi prywatnemu, zdolnemu zagwarantować PiS polityczną „neutralność” stacji. Z istotnym prawdopodobieństwem, gdybym ten scenariusz nie został powstrzymany przez prezydenta – pod naciskiem Amerykanów – Polska w tegorocznym rankingu znalazłaby się gdzieś w okolicach Węgier, sklasyfikowanych na 85 miejscu.


Nasz ogólny wynik ciągną bowiem w górę dwa obszary, gdzie Polska wypada lepiej niż jej ogólna ocena: klimat społeczny w jakim działają media (36 miejsce), oraz ekonomiczny wymiar rynku medialnego (40 miejsce).


W tym pierwszym obszarze raport zwraca co prawda uwagę na przepisy o ochronie tzw. uczuć religijnych czy działania sił ultrakonserwatywnych, wrogich obecności w przestrzeni publicznej takich tematów jak prawa osób LGBT+, ale jednocześnie wskazuje, że wolne, niezależne media cieszą się w Polsce wyraźnym poparciem społecznym. Jako przykład wymieniane są protesty w obronie TVN.


Choć raport wskazuje na problemy polskiego rynku medialnego – jak np. wspieranie bliskich władzy mediów reklamami ze spółek skarbu państwa poza jakąkolwiek rynkową logiką – to zwraca też uwagę, że rynek ten jest relatywnie duży, a niezależne media są się na nim w stanie utrzymać ze sprzedaży, reklam, subskrypcji czy donacji czytelników. Przy wszystkich próbach ograniczenia tego stanu rzeczy – przez działania „repolonizacyjne”, Lex TVN, plany wprowadzenia specjalnego podatku od przychodów mediów z reklam – polski rynek medialny pozostaje pluralistyczny. Odbiorca znajdzie na nim duże, niezależne media o masowych zasięgach – prasę, portale internetowe, telewizje – inwestujące w poważne, jakościowe dziennikarstwo i gotowe patrzeć władzy na ręce. Inaczej jest w kraju, który przez lata stanowił wzór dla pisowskiej prawicy, w Węgrzech, gdzie władzy Orbána udało się niemal całkowicie zniszczyć niezależny krajobraz medialny.


PiS jest na szczęście na to zbyt nieudolny w realizacji własnych planów, zbyt wewnętrznie podzielony. Weto Dudy do Lex TVN i problemy z zebraniem sejmowej większości dla projektu specjalnego podatku od reklam w mediach uniemożliwiły rządzącej partii przyjęcie rozwiązań, które znacznie „zmadziaryzowałyby” nasz rynek medialny: dając władzy narzędzia do tego, by uciszyć największą realnie patrzącą jej na ręce telewizję i osłabić niezależne media, podcinając jedno z głównych źródeł ich dochodów.



Wolność mediów to stawka następnych wyborów


Trudno przy tym uwierzyć, by te klęski PiS kończyły sprawę. Obecna sytuacja międzynarodowa, znaczenie sojuszu ze Stanami, wymusza co prawda na PiS pewną ostrożność w postępowaniu z mediami – zwłaszcza tymi z amerykańskim kapitałem – ale naiwnością byłoby sądzić, że Kaczyński i jego dworzanie nagle przekonali się do zalet pluralistycznego ładu medialnego. Jest oczywiste, że gdy tylko PiS znów politycznie będzie miał do tego przestrzeń, będzie próbował dalej „repolonizować”, czy raczej „madziaryzować” rynek medialny.


Do następnych wyborów to okno się pewnie nie pojawi. Nie wiadomo jednak co się stanie, jeśli PiS zapewni sobie trzecią kadencję. Stawką następnych wyborów, wśród wielu innych, będzie też stan wolności mediów w Polsce. Jeśli władze się nie zmienią, w kolejnych latach dalej będziemy spadać w rankingu – być może w końcu nawet do drugiej setki.


Czytaj także: Mariusz Walter: TVN24 jest im drzazgą w oku



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close