Politics

Rosja zakręca kurek z gazem. Wstrzymany przesył gazu Gazociągiem Jamalskim – Biznes



Ale bardziej prawdopodobne, że przerwa w dostawach związana jest z kwestią rozliczenia wcześniejszych dostaw. Pod koniec marca Władimir Putin podpisał dekret zobowiązujący odbiorców rosyjskiego gazu z grupy krajów uznawanych przez Rosję za nieprzyjazne, między innymi wszystkich krajów UE, do płacenia za węglowodory w rublach. Chodziło o podreperowanie kursu rubla, który załamał się po wybuchu wojny, ale wrócił już do poziomu sprzed kilku miesięcy.


Dekret wszedł w życie 1 kwietnia. Już wtedy kraje UE zapowiedziały, że z tej możliwości nie skorzystają, bo obowiązujące umowy przewidują płatności w dolarach albo w euro. 14 kwietnia KE ogłosiła, że płacenie za gaz czy ropę w rublach byłoby naruszeniem sankcji. A kraje UE zaczęły rozmawiać o wprowadzeniu zakazu importu rosyjskiej ropy i gazu. Sytuacja nabrzmiewała, bo Putin groził wstrzymaniem dostaw, co z kolei ponownie mogłoby nakręcić spiralę cen gazu, które – podobnie jak kurs rubla – wróciły do poziomów sprzed wojny. Ale też uderzyłoby w finanse Rosji. Kraj ten od początku wojny zarobił na sprzedaży gazu do Europy 28 mld dolarów.



Zapełnić magazyny


W piątek Komisja Europejska wydała instrukcję, która pozwala na ominięcie…. unijnych sankcji. KE uznała, że kraje UE mogą nadal płacić w euro albo dolarach za rosyjskie węglowodory, na konto w Gazprombanku, który z kolei miałby możliwość sprzedaży twardej waluty pochodzącej z handlu ropą i gazem na ruble. Co w praktyce oznaczałoby zgodę KE na zapłatę w rublach, nawet jeśli formalnie płatności odbywałyby się w euro i dolarach. Nie wiadomo, czy Polska skorzystała z tej możliwości.


Na wypadek, gdyby Rosjanie ponownie ograniczali dostawy gazu – a robili to już przecież w 2021 roku – część Krajów UE, jak Niemcy czy Austria, przygotowywały scenariusze racjonowania surowca.


Polska jest do tego względnie dobrze przygotowana. W 2019 roku z powodu wtłoczenia do rurociągu Przyjaźń zanieczyszczonej ropy, dostawy zostały wstrzymane na 46 dni. Polscy kierowcy nawet tego nie zauważyli, bo magazyny były pełne, a bieżące dostawy, zamiast przez rurę, realizowane były drogą morską.


Z gazem może być podobnie. Chyba, że embargo, jakie Rosjanie nałożyli na swój gaz w eksporcie do Polski, zostanie rozszerzone na inne kraje UE. Na razie, obok Polski, od rosyjskiego gazu odcięte zostały jedynie Litwa, która zresztą korzysta już w własnego terminala do importu LNG, oraz Bułgaria.



Aby do zimy


Magazyny gazu mają pojemność 3,2 mld m sześc., co przy zatankowaniu pod korek wystarczy na pokrycie popytu przez mniej więcej dwa zimowe i trzy letnie miesiące. Po zimie magazyny są wypełnione w dwóch trzecich (stan na koniec marca: 63 proc.). Pełną parą pracuje terminal w Świnoujściu, przez który przechodzi o 5 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie, a wkrótce jego przepustowość wzrośnie do 8 mld m sześc. Jednak dopiero pod koniec roku ma ruszyć Baltic Pipe, którym ma płynąć do Polski 10 mld m sześc. gazu z Morza Północnego. Czyli tyle, ile dziś importujemy z Rosji. Szkoda, że omawiana od kilku lat budowa dodatkowego, tym razem pływającego terminala do rozładunku LNG w Zatoce Gdańskiej wciąż nie doszła do skutku.


Polska, która jeszcze niedawno dzięki Baltic Pipe uważana była za kraj, który w 2023 roku może być jednym z ważnym punktów stabilizujących rynek gazu w naszym regionie, teraz sama będzie musiała pomyśleć o dotrwaniu do zimy bez wprowadzania ograniczeń w konsumpcji gazu przez przemysł.



Nowicjuszka na czele


Niezależnie od tego czy wstrzymanie dostaw jest tylko chwilowe, czy przybierze formę dłuższej przerwy na niebezpieczne i niepotrzebne manewry wyglądają ostatnie decyzje personalne w Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie, państwowym monopoliście gazowym.


Po tym jak w 2020 roku pracę w PGNiG stracił Piotr Woźniak. jego następcą, bez wielkiego entuzjazmu, został człowiek premiera Jerzy Kwieciński. Wytrzymał na stanowisku do jesieni 2020 r., kiedy po sporze z prezesem PKN Orlen Danielem Obajtkiem zastąpił go Paweł Malinowski.


Malinowski właśnie wyleciał ze stanowiska. Podobnie jak Kwieciński nie mógł dogadać się z szefem Orlenu w sprawie planowanej fuzji obydwu firm. Zastąpiła go Iwona Waksmundzka-Olejniczak, dotychczasowa szefowa firmy Energa, kontrolowanej przez PKN Orlen. Nowa prezes będzie musiała stawić czoła majaczącemu na horyzoncie kryzysowi i zapewnić alternatywę dla rosyjskiego gazu jeszcze przed końcem roku.



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.