Politics

Rosjanie porywają Ukraińców i ich torturują. „Traktowali nas jak zwierzęta” – Polityka



Przez pierwsze kilka dni był przetrzymywany w piwnicy fabryki w pobliskiej wsi, wraz z innymi cywilami. 40 osób w pomieszczeniu o powierzchni 28 m2.


– Byliśmy bici karabinami, rękoma i nogami – relacjonuje w rozmowie z BBC. – Zawiązali mi oczy i ręce taśmą. Używali paralizatorów i ciągle wypytywali o ukraińskie wojsko. Jeden z żołnierzy był bardzo młody, prawie dziecko. Raził nas paralizatorem po szyjach, twarzach, kolanach. Tak, jakby się bawił.


Po tygodniu tortur wywieziono ich na Białoruś.


– Myśleli, że nic nie widzimy, ale widziałem wioski, które mijaliśmy, Iwanków, Czarnobyl. A potem widziałem, jak przekraczamy granicę – wspomina mężczyzna.


Na Białorusi otrzymał nowy dokument tożsamości, wydany przez rosyjskie wojsko. Jako miejsce urodzenia podano „Ukraińską Socjalistyczną Republikę Radziecką”. Tak nazywała się oficjalnie Ukraina przed rozpadem Związku Radzieckiego w 1991 r., zanim stała się niepodległym krajem.



„Czułem się, jakby przeniesiono mnie do średniowiecza”


Z Białorusi, mówi Wołodymyr, zostali zabrani do więzienia w Rosji.


– Tortury trwały dalej. Upokarzali nas, kazali klękać i zmuszali do przyjmowania niewygodnych pozycji. Jeśli patrzyliśmy im w oczy, byliśmy bici. Jeśli robiliśmy coś powoli, byliśmy bici. Traktowali nas jak zwierzęta – wspomina.


Pewnego wieczoru Wołodymyr naliczył, że wraz z nim w celi przebywały 72 osoby.


– Próbowaliśmy się wspierać. W niektóre dni nie mogliśmy uwierzyć, że to wszystko się dzieje naprawdę. Czułem się, jakby przeniesiono mnie do średniowiecza – mówi.


Czytaj też: Mariupol. Życie w oblężonym mieście


Po dwóch tygodniach aresztu, 7 kwietnia, Wołodymyr został wyprowadzony z więzienia. On i trzy ukraińskie cywilki z innego aresztu zostali przetransportowani drogą lotniczą na zaanektowany przez Rosję Krym. Kobiety powiedziały Wołodymyrowi, że również byli bite. Nie wiedzieli, dokąd ich zabierają, ale często słyszeli słowo „wymiana”.


Z Krymu wywieziono ich w okolice Zaporoża, na granicę kontrolowanego przez Rosjan terytorium i pozwolono im przejść przez most na terytorium kontrolowane przez Ukrainę. Był 9 kwietnia. Maszerowali przez dwa dni.


Wołodymyr ma trudności z opisaniem, jak się czuł, ale chce, by świat usłyszał jego historię. – To, że w Rosji przetrzymywani są ukraińscy cywile, to w stu procentach prawda – mówi.



Rosjanie rozdzielają rodziny, torturują i biją cywilów


BBC rozmawiało z rodzinami kilkunastu osób, które zostały wzięte jako zakładnicy przez wojska rosyjskie. Powrócili tylko nieliczni z nich. Większości wciąż jest zaginiona, tak jak Julia Pajewska. Jej mąż Wadim powiedział dziennikarzom, że została schwytana przez Rosjan 14 marca, kiedy pracowała jako sanitariuszka w Mariupolu, pomagając w ewakuacji rannych żołnierzy i cywilów.


Propagandowe nagranie z jej udziałem zostało wyemitowane przez niektóre prokremlowskie kanały telewizyjne, dzięki czemu dowiedział się, że jest w rosyjskiej niewoli. Uważa, że została wywieziona do Rosji.


Czytaj też: Na Syberię i koło podbiegunowe. Putin nakazał przesiedlenie prawie 100 tys. Ukraińców


Kreml twierdzi, że obywatele Ukrainy chętnie wyjeżdżają do Rosji.


– Nie chcę odpowiadać na te kłamstwa – mówi Iryna Wenediktowa, prokuratorka generalna Ukrainy. – Wiemy o co najmniej 6 tys. deportowanych cywili, a z informacji w rosyjskich mediach wynika, że mogło to być nawet milion Ukraińców.


Jak mówi Wenediktowa, zdarzały się przypadki rozdzielania dzieci i rodziców, a prawie każdy, kto dzięki wymianie więźniów wrócił, był torturowany i bity. Informacje o przymusowych deportacjach pojawiają się każdego dnia.


Czytaj także: „To trumny na kółkach”. Dlaczego rosyjskie czołgi wybuchają jak kapiszony?



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close