Politics

W razie potrzeby nauczymy Zachód wojowaæ


Rzecznik prasowy Łukaszenki zapowiadał, że podczas spotkania obaj prezydenci poruszą także kwestię bezpieczeństwa europejskiego, rozwoju stosunków handlowych i gospodarczych oraz sprawy sojusznicze, związane z dalszym zacieśnianiem relacji rosyjsko-białoruskich w ramach państwa związkowego.

Uderzająca była różnica między formą przyjęcia na Kremlu Łukaszenki a tym, w jaki sposób Putin podejmował w ostatnich dniach liderów Europy, m.in. prezydenta Francji Emmanuela Macrona czy kanclerza Niemiec Olafa Scholza.

Powitanie Putina i Łukaszenki rozpoczęło się od żartu na temat testu na koronawirusa, śmiechu i serdecznych uścisków. Obawiający się zakażenia koronawirusem jak żaden inny lider W³adimir Putin, przyjmujący rzekomo tylko z tego powodu zachodnich polityków za groteskowo długim stołem, dla Łukaszenki uczynił wyjątek, zapominając o jakimkolwiek dystansie społecznym.

Podczas konferencji prasowej, wieńczącej 2,5-godzinną rozmowę, zarówno Putin, jak i Łukaszenka podkreślali, że są “nastawieni pokojowo”, prowadzone przez ich armie manewry w pobliżu granicy Ukrainy mają charakter szkoleniowy, a oni sami nie mają w planach inicjowania żadnego konfliktu militarnego w Europie.

„Ale jeśli Zachód do niego doprowadzi i zaatakuje Białoruś oraz Rosję, odpowiemy symetrycznie”, podkreślał Łukaszenka, dodając przy tym, że w razie czego „nauczymy Zachód, jak wojować”.

Obaj tłumaczyli zgromadzonym dziennikarzom, że za całą napiętą sytuację wokół Ukrainy odpowiedzialny jest wyłącznie Zachód, „siejący dezinformację o napaści na Ukrainę”, na co jednak – jak podkreślił Putin – Rosja nie zwraca najmniejszej uwagi, „robiąc to, co należy robić”.

Łukaszenka: My kontra Zachód

Białoruski dyktator zachowywał się podczas moskiewskiej konferencji niezwykle pewnie, przedstawiał wspólne plany Rosji i Białorusi na najbliższą przyszłość, śmiało używając przy tym liczby mnogiej i częściej mówiąc „my” niż „ja” czy „Białoruś”. Nie przepuścił też żadnej okazji, by postawić Rosję i Białoruś w opozycji do Zachodu, przedstawiając go jako wspólnego wroga, przed którego wpływami – zewnętrznymi i wewnętrznymi, których celem jest destabilizacja – Mińsk i Moskwa muszą się bronić.

Zdaniem Putina Zachód, oskarżając Rosję o chęć rozpętania wojny, dąży w rzeczywistości do nałożenia na nią sankcji i szuka ku temu powodów. “Na przykład związany z wydarzeniami na Ukrainie, a jeśli nie ma takiego powodu – zostanie znaleziony, ponieważ cel jest inny, celem jest spowolnienie rozwoju, w tym przypadku – Rosji i Białorusi”, twierdzi Putin.

Z kolei Łukaszenka dodał: „Problem wojenno-polityczny dzięki naszym tzw. zachodnim partnerom wysunął się na pierwsze miejsce. Musimy reagować i w kwestii ćwiczeń wojskowych, i w kwestiach dyplomatycznych. Myślę, że i tutaj nic im się nie uda. Pierwszą rundę mocno przegrali”.

Białoruś “podzieli się ostatnim kawałkiem chleba” z Rosją

Można odnieść wrażenie, że największe korzyści i sporą satysfakcję z powodu zaostrzającego się kryzysu rosyjsko-ukraińskiego czerpie właśnie Łukaszenka. Nieuznawany przez Zachód za prawowitego prezydenta Białorusi polityk niejednokrotnie dawał temu wyraz, podkreślając w publicznych wypowiedziach nie tylko swoje pełne poparcie dla działań Kremla, ale wręcz tworząc wrażenie, jakoby i on uczestniczył w procesie decyzyjnym dotyczącym ewentualnego konfliktu wojennego.

„Jak jutro zdecydujemy, tak będzie. Jeśli zdecydujemy, że wycofujemy z Białorusi wojska rosyjskie, to wycofujemy w ciągu jednego dnia. A jeśli zdecydujemy, że będą stały miesiąc, to będą stały miesiąc. Będą tu tak długo, jak będzie to konieczne”, zapowiadał Łukaszenka w czwartek, na dzień przed zapowiadaną wizytą w Moskwie, choć zaledwie w środę Władimir Makiej, minister spraw zagranicznych Białorusi, oświadczył, że rosyjscy żołnierze opuszczą terytorium kraju 20 lutego, tuż po zakończeniu manewrów.

Łukaszenka czerpie wyraźną satysfakcję z możliwości straszenia Zachodu ewentualną wojną, w której Białoruś ma wziąć udział u boku Rosji. Łukaszenka utrzymuje przy tym, że to USA i „patologicznie niebezpieczni dla świata i swoich narodów zachodni politycy” byliby odpowiedzialni za jej rozpętanie.

„Jeśli Rosja zdecyduje się przyjść z pomocą Ługańskiej Republice Ludowej i Donieckiej Republice Ludowej, Białoruś udzieli jej wszelkiego wsparcia, w tym wsparcia ekonomicznego. W razie potrzeby podzielimy się ostatnim kawałkiem chleba. Jeśli zaś chodzi o samo uznanie niezależności republik, należy skonsultować się z Putinem, aby było jak najlepiej dla Rosji i Białorusi”, mówił w czwartek.

Putin: “Ludzie na Donbasie cierpią”

Dla obu „pokojowo nastawionych” liderów rozwiązanie konfliktu z Ukrainą jest banalnie proste: „Kijów ma wypełnić mińskie porozumienia oraz zasiąść do negocjacji z DRL i ŁRL”, mówili zgodnie. Obaj wyrazili nadzieję, że dojdzie do tego jak najszybciej, gdyż „ludzie na Donbasie cierpią”.

Ta nagłą symbioza i nierozłączność są zrozumiałe: pozycja Łukaszenki na arenie międzynarodowej jest słaba jak nigdy dotąd. Nie zapowiada się też, by Zachód czy białoruskie społeczeństwo pogodziło się z tym, że nadal sprawuje on władzę. Wsparcie Rosji jest mu niezbędne, by się u niej utrzymać. Dlatego – po wielu latach oporów – Łukaszenka przystał ostatecznie na integrację Białorusi z Rosją w ramach państwa związkowego, której proces rzekomo postępuje.

Łukaszenka gra o przetrwanie. Wybrał pełną uległość

„Jednym z głównych tematów naszych rozmów były kwestie związane z rozwojem integracji i budową więzi między Państwem Związkowym. Dokonaliśmy przeglądu realizacji strategicznych decyzji zatwierdzonych 4 listopada 2021 r., omówiliśmy sposób realizacji 28 sektorowych programów związkowych i ogólnie postanowienia umowy o utworzeniu państwa związkowego”, poinformował w piątek Putin.

Jak podkreślał w rozmowie z „Wyborczą” doradca Swiatłany Cichanouskiej Franak Wiaczorka, oznacza to,  że „Łukaszenka sprzedaje Kremlowi suwerenność gospodarczą i polityczną Białorusi”.

Zdaniem politologa Dmitrija Bołkunieca za wizytą Łukaszenki krył się także inny, ukryty cel, którym miała być prośba o kolejną pożyczkę. Co więcej, na Białorusi już za dziewięć dni ma odbyć się referendum konstytucyjne, podczas którego – jak zapowiadał Łukaszenka – może on zrzec się stanowiska prezydenta i stanąć na czele Zjazdu Ludowego, nie opuszczając tym samym „wielkiej polityki”. Zapytany o aktualność tych zapowiedzi Łukaszenka oświadczył jednak w piątek, że jeszcze nie zdecydował i że „musi poradzić się starszego brata”, wskazując przy tym na Putina.

W sobotę obaj „bracia” mają wziąć udział w szkoleniu wystrzeliwania pocisków balistycznych i manewrujących, którym dowodzić będzie osobiście Putin.





Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close