Politics

Wojna w Ukrainie. Niemcy wyślą broń Ukrainie i sami zaczną się zbroić – Polityka



Kanclerz Olaf Scholz za pomocą jednego przemówienia załamał tyle tabu, tyle nienaruszalnych wydawałoby się zasad, odrzucił tyle konwencjonalnych formuł i recept, że to rzeczywiście wydawało się do niedawna wprost niemożliwe. Tym gestem Niemcy zrywają z epoką Merkel, która poruszała się wąskim i ciasnym korytarzem. Teraz? Nic nie jest niemożliwe.



Z czego ta zmiana wynika?


– Z szoku. Pękł mit racjonalnej Rosji, Rosji-partnera. Trudnego może, ale wciąż partnera. Co więcej, Niemcy zobaczyli, że liberalny i demokratyczny porządek i pokoju umożliwiający nieprzerwaną wymianę handlową w Europie nie jest czymś oczywistym i niezmiennym. Nie można już brać go za pewnik, take for granted, jak mówią Amerykanie. Niemcy – skądinąd bardzo słusznie – zauważyli, że ten ład w Europie jest niezbędny dla nich i ich dobrobytu, więc muszą z niego nie tylko korzystać, ale i go bronić. Po latach „jazdy na gapę” i czerpania wszystkiego, co najlepsze w liberalnym świecie, cieszenia się amerykańskim ochronnym parasolem, dociera do nich, że czas dołożyć swoją cegiełkę do utrzymania tego porządku. I postanowili pokazać, że są do tego gotowi.



Jak?


– Mamy zapowiedź skokowego wzrostu wydatków na obronność, do ponad 2 proc. PKB, przed czym Niemcy latami bronili się rękami i nogami. „Nie można tak szybko, a w ogóle nasze społeczeństwo jest takie pacyfistyczne” – mówiono. Do tego dochodzi zapowiedź stworzenia specjalnego funduszu o wartości 100 mld euro na zbrojenia, który będzie niezwykle mocnym zastrzykiem. I co więcej, umocowanym w niemieckiej konstytucji, co sygnalizuje trwałość ogłoszonego zwrotu.



Czy okazało się, że pacyfizm niemieckiego społeczeństwa, który ocenialiśmy jako czynnik uniemożliwiający postawienie się Rosji, zadziałał dokładnie odwrotnie? To znaczy: niechętne wojnie społeczeństwo tym bardziej oburzyło się i zażądało reakcji wobec wojny toczącej się tak blisko.


– Tak. Ta wojna jest absolutnie niezrozumiała z punktu widzenia niemieckiego społeczeństwa. To nie jest przypadek Krymu, który można było propagandowo uzasadniać historycznymi i demograficznymi argumentami na rzecz Rosji. Nie ma też argumentu o obronie rosyjskojęzycznej ludności, który pojawiał się przy okazji zajęcia terenów obwodów Donieckiego i Ługańskiego. Teraz nie ma nawet cienia wątpliwości, a propagandowe tezy na poparcie inwazji nie mogą się do niemieckiego społeczeństwa przebić.


Wojna w Ukrainie jest czymś, czego nie można już nie rozumieć, zracjonalizować. Teraz nawet pacyfistycznie usposobieni Niemcy widzą, że jeśli chcemy żyć w pokoju, to musimy go bronić. Kanclerz Scholz mówi, że nie możemy już dłużej pytać, co uda się wywalczyć dla Niemiec w Brukseli, ale co Niemcy mogą dać Unii Europejskiej. Ale kiedy mówi o Unii Europejskiej, to ma na myśli cały Zachód i zerwanie z czasami jazdy na gapę.



Wiem, że jest wcześnie na to pytanie, bo dyskusja się cały czas toczy, ale czy decyzja o nowym niemieckim zaangażowaniu rodzi podziały?


– W głównym nurcie polityki naszych sąsiadów nie ma w tej sprawie kontrowersji. Trzy partie koalicji i główną partię opozycji łączy szeroki konsensus – panuje zgoda, że to właściwy kierunek. To zresztą odzwierciedla obietnica kanclerza, że specjalny fundusz na zbrojenia zostanie zapisany w niemieckiej konstytucji, a poparcie deklaruje także opozycyjne CDU/CSU. To nie jest tylko impuls – choć decyzja została podjęta szybko – ale świadoma decyzja budowy nowego podejścia w niemieckiej polityce: obejmującego nie tylko obronność, ale i energetykę i inwestycje i inne dziedziny.



A co z tym faktem zrobi na przykład niemiecka antywojenna lewica, która w przeszłości – nierzadko słusznie – dystansowała się od rozwiązywania przez Zachód jego problemów na drodze militarnej?


– No właśnie. Z tego konsensusu wyłamują się partie marginesu. Z jednej strony skrajna prawica, w postaci Alternatywy dla Niemiec, której przewodnicząca na niedzielnym nadzwyczajnym posiedzeniu parlamentu oskarżała Zachód o to, że stracił szansę na uzyskanie neutralności Ukrainy. Cóż dodać: agenci Putina dalej mówią głosem Kremla.


Na prawicy się nic nie zmieniło. Zaś na lewicy? Doszło do pewnej refleksji. Albo przynajmniej początków refleksji. Na tym samym posiedzeniu przedstawicielka radykalnej lewicy – Die Linke – przyznała, że błędnie ocenili sytuację. Oczywiście skrajna lewica nie będzie wspierała pakietu zbrojeniowego, ale wykonała pewien kroczek w kierunku trzeźwiejszej, głębszej refleksji. Ale skrajne skrzydła tej debaty pozostaną tam, gdzie są, czyli na skraju.


Ważniejsze jest jednak to, co dzieje się wewnątrz rządzącej socjaldemokracji. To przecież kanclerz z SPD, Olaf Scholz, ogłosił ten pakiet, o którym właśnie rozmawiamy. W jego partii też była frakcja „Russlandversteher” [„rozumiejących Rosję” – przyp. red.] i skrzydło wyznające zasadę dyplomacji ponad wszystko, nurt pewnego naiwnego pacyfizmu. Wydaje się teraz, że ten głos zostanie zupełnie wyciszony i nie będzie sprawiał kanclerzowi zbędnych problemów. Politycy SPD, którzy do niedawna byli niechętni sankcjom czy ostrzejszemu podejściu, dziś uderzają w zupełnie inne tony i jednocześnie wiarygodnie tłumaczą społeczeństwu zmianę swojego stanowiska. Oddajmy jednak rządzącej socjaldemokracji, że to partia, która zawsze była zdolna do krytycznej refleksji, gdy sytuacja tego wymagała. Jak w tym słynnym, przypisywanym Keynesowi, powiedzonku – gdy zmieniają się fakty, to my zmieniamy opinie.



Niemcy obudzili się po tym weekendzie w nowym świecie?


– Inaczej. Świat się zmienił już jakiś czas temu, a oni obudzili się i teraz otworzyli na to oczy. Że Rosja prowadzi agresywną politykę, a Zachód musi się zjednoczyć – przecież wiedzieliśmy to nie od dziś. Ale Angela Merkel pozwalała temu społeczeństwu lunatykować. Byleby Niemcy mogli korzystać z dobrodziejstw zachodniego świata i dalej mogli śnić swoje sny. Ten liberalny, bezpieczny świat kruszał jednak od jakiegoś czasu. Dziś ten błogi sen się skończył.


Adam Traczyk – współzałożyciel i wiceprezes think tanku Global.Lab, ekspert Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP)


Czytaj więcej: Niemcy wstrzymują Nord Stream 2



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.