Politics

Wystawa „Slava Ukraini!” w Galerii Czwartek – Kultura



10 marca na wernisażu była obecna praca duetu Synchrodogs, do tego Yan Wasiuchnik, Genia Volkov, Max Dutka, Daria Svertilova, Lesha Berezovskiy, Yuliia Frolova, Valentine Bo, Kristina Podobed, Maksim Finogeev, Kris Vóitkiv, Elena Subach, Daniel Kotliar, Yulia Krivich, Borys Slobodianiuk, Anton Shebetko, Mishka Bochkaryov, Lisa Vlasenko, Nikita Sereda, Julie Poly, Victoria Pidust.


Fotografie kompletowano w czasie wojny. Sasha Kurmaz, zwycięzc FOAM Talents, sugestywny obraz obróconej czaszki wysyłał, kryjąc się w kijowskim schronie.


Daniel Kosoy udostępnił fotografię przyjaciela, którego rosyjska agresja, doprowadziła do samobójstwa. Jego historię opowiedział podczas naszego spotkania, które miało miejsce 11 marca na Pradze Północ, gdzie na co dzień mieszka w trzypokojowym mieszkaniu, razem z grupą ukraińskich przyjaciół, z którymi dotarł do Polski.

Sasha Kurmaz,  ,,Slava Ukraini!”, Galeria Czwartek


Sasha Kurmaz, ,,Slava Ukraini!”, Galeria Czwartek

Fot.: Sasha Kurmaz / materiały prasowe/ Galeria Czwartek



1.


Dwudziesty trzeci lutego? Zupełnie normalny dzień – mówi Daniel – Poszedłem z dziewczyną na „Licorice Pizza” Paula Thomasa Andersona. Po seansie ludzie wyszli na papierosa, byli uśmiechnięci, pytali, co słychać. Nikt z nas nie przypuszczał, co za chwilę się stanie.


Tamtego dnia zacząłem nową pracę. Pierwszy dzień – zaśmiał się, niespodziewanie sobie o tym przypominając – Poprzednia praca skończyła się, gdy europejska firma wycofała się z Ukrainy z powodów bezpieczeństwa. Wziąłem stanowisko handlowca w amerykańskiej firmie IT, było w porządku, dobra płaca. Czytałem artykuły o planowanej inwazji, ale w życiu nie spodziewałem się, że do niej dojdzie.


Telefon od ojca obudził mnie o czwartej rano. – Wypierdalaj stamtąd! Bombardują!


Byłem w dupie.


Rodzice dzwonili wcześniej cztery razy, mówili żebym się zawijał, bo Rosjanie idą. W końcu się wkurwiłem i powiedziałem, żeby się zamknęli. Nie wierzyłem, że dojdzie do wojny.


Moje życie było idealne. Dobre życie klasy średniej. Miałem piękny dom… Wciąż mam piękny dom. Chciałbym wrócić tam i znów zobaczyć bliskich. Pójść do ulubionych miejsc – wybucha nagle nerwowym śmiechem – Oni niszczą mój kraj!



2.


Budzę się rano, sprawdzam telefon, czytam, że na Kijów znów spadają bomby, inne miasta zajęto, trwa oblężenie. Cała rodzina mojej dziewczyny wstąpiła do wojska. Martwię się o nich, o przyjaciół, którzy tam są. Boję się, że już nigdy ich nie zobaczę. Porozjeżdżali się. Wszystko tak przeraża. Staram się tym wszystkim nie martwić. Boję się, że zwariuję.


Myślę o tym, żeby znaleźć pracę, zadbać o moją dziewczynę. Nie chcę upaść, nie chcę zawieść. Nie wiem, co się stanie. Nie potrafię przestać o tym myśleć.



3.


Chciałem wyjechać już pierwszego dnia wojny, ale bomby spadły na naszą stację kolejową. Wybuchł kryzys uchodźczy. Złapanie pociągu graniczyło z cudem. Weszliśmy do wagonu dwa dni później. Zostaliśmy na dwie noce we Lwowie, czekając na bezpośredni transport do Polski. Rosjanie zrzucali kolejne bomby na stacje, pociągów przyjeżdżało niewiele. Chcieliśmy oddać wszystkie pieniądze taksówkarzowi, osiemset dolarów za dwustukilometrowy kurs. Powiedział: – Nie!


Mieliśmy szczęście, trafiając na polskich wolontariuszy, którzy zbierali się do wyjazdu karawaną aut. Mieli autoryzację na jazdę lewą stroną, mijając kilkudziesięciokilometrowy korek. Minęliśmy piętnaście punktów kontrolnych, na których uzupełnialiśmy zapasy o jedzenie i wodę. Zatrzymano nas w punkcie wojskowym. Kazano mi wysiąść z samochodu, ponieważ ruch lewostronny był przeznaczony dla kobiet, dzieci i osób potrzebujących. Dostałem pled, latarkę, wodę i słowa powodzenia. Osiem kilometrów marszu w mrozie można wytrzymać. Z granicy odebrali mnie znajomi rodziców, przenocowałem w przygranicznym miasteczku i stamtąd trafiłem do Warszawy.


Ludzie pytają, dlaczego nie wyjedziesz, skoro masz amerykański paszport. Nie zrobię tego, ponieważ jest tu moja dziewczyna, za którą jestem odpowiedzialny. Transfer osób narodowości ukraińskiej do najłatwiejszych nie należy. Przed nami długi proces pełen biurokracji, zbierania pieniędzy na wyjazd i czekanie, aż ten koszmar wojny się skończy.


Staram się myśleć o tym czasie, jak o wakacjach. W Warszawie spotykam ludzi, wielu ukraińskich znajomych, byłem na naszym wernisażu wieczorem, piliśmy piwo, szukaliśmy normalności. Widzę w oczach Polaków zakłopotanie sytuacją, w jakiej się znaleźliśmy. Wiedzą, skąd jesteśmy, próbują pomóc. Ta z góry określona sympatia jest trochę dziwna. Ludzie są na nas uważni, ale nie wiedzą, co w takiej sytuacji mogą powiedzieć.



4.


Zaproponowałem Galerii Czwartek kilka moich prac. Wybrano portret mojego przyjaciela, który popełnił samobójstwo. Fotografia powstała półtora roku temu, bez związku z tematyką wojenną. Dziś oddaje inne znaczenie. Trwa inwazja Kijowa.


Vlad odszedł w wieku 19 lat. Fascynowała go muzyka, kochał podróże, do Armenii, Gruzji, Mołdawii. Jeździł na festiwale muzyczne dla ulubionych artystów. To wszystko przez pieniądze. Ukraina nie jest miejscem, gdzie możesz z łatwością się utrzymać. Trudno tam żyć. Był młody, studiował, miał dobrą pracę, dziewczynę, wszystkie rzeczy, które dają poczucie bezpieczeństwa.


Ludzie odbierają sobie życie, żeby zakończyć swój ból. Jeśli tkwisz w miejscu, z którego nie możesz wyjechać, bo w każdej chwili mogą nadlecieć bomby. Boisz się o dom, o który dbasz, bo jutro może po nim zostać gruzowisko. To wszystko atakuje ci głowę.


Nadeszli Rosjanie, a wraz z nimi cierpienie. Wyjechałem z Ukrainy, ale nie mogę normalnie żyć. Straciłem wszystko.

Daniel Kosoy,  ”Slava Ukraini!”, Galeria Czwartek


Daniel Kosoy, ”Slava Ukraini!”, Galeria Czwartek

Fot.: Daniel Kosoy / materiały prasowe/ Galeria Czwartek



5.


Do mojego spotkania z Danielem Kosoyem nie doszłoby, gdyby nie zaangażowanie członków warszawskiej Galerii Czwartek, którzy w przeciągu tygodnia postawili wystawę „Slava Ukraini!”. – Nasi artyści częściowo wyjechali z Ukrainy, inni wciąż tam są. Sasha Kurmaz pisał, że nie może teraz przesłać prac, bo znajduje się w bunkrze bez zasięgu. Spędził tam kilka dni – mówi współorganizator Dawid Misiorny – Nie oczekiwaliśmy od artystów prac o tematyce wojennej, ale takich, które oddają ich aktualny stan.


Zestaw prac uruchamia sposób podejmowania fotografii jako środka do opowiedzenia ludziom o wojnie. W czerwcu 2008 Adam Broomberg i Oliver Chanarin podjęli ten temat i udali się do Afganistanu, przyglądając się pracy jednostek armii brytyjskiej na linii frontu, w prowincji Helmand. W projekcie „The Day Nobody Died” pokazali wojnę nie przez krew i śmierć, ale z użyciem rolki papieru fotograficznego, zamkniętej w prostym, nieprzepuszczającym światła kartonowym pudełku. W ten sposób powstał ciąg abstrakcyjnych obrazów odchodzących od standardowego sposobu ukazywania dramatu podczas konfliktów zbrojnych.



6.


Wystawa „Slava Ukraini!” została zorganizowana także po to, żeby pomagać w sposób realny. Wchodząc w link można zakupić odbitki prac w cenie 300 zł każda, w limitowanej edycji 100 sztuk. Zebrana kwota przeznaczona zostanie w całości na cele wspierające pomoc humanitarną ofiar wojny w Ukrainie.


https://zrzutka.pl/en/verk95?fbclid=IwAR3XBdKTqxyB_yUyLA_vk-MXsODuPFNpNljS5qQAweex7-Qbkchss4KrNgE


Daniel Kosoy – dwudziestosześcioletni, ukraińsko-amerykański fotograf. Ukończył Santa Monica College Photography Dept. Urodzony w Los Angeles, do niedawna mieszkający w Kijowie. Inspiruje go Jeff Wall i Vancouver School. Tu jest jego portfolio: danielkosoy.com


Czytaj też: Ukraiński aktor: Codziennie budzi mnie myśl, że może już czas, pojechać, wziąć broń i stanąć z przyjaciółmi na froncie



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.